Kamil Durczok znów ma problemy. Nie wypłacał pracownikom pieniędzy? Matka jednego z nich wyjawia prawdę

Zła passa Kamila Durczoka trwa. Dziennikarz musiał stawać przed sądem już kilkukrotnie, a jednym z ostatnich jego przewinień było spowodowanie kolizji drogowej pod wpływem alkoholu. Czym teraz podpadł wymiarowi sprawiedliwości? Matka byłego pracownika Durczoka oskarża go o niewypłacenie należnych pieniędzy. Kobieta wzięła sprawy w swoje ręce tuż po śmierci syna.

Jak podaje portal „Jastrząb Post”, Kamil Durczok kilka lat temu założył portal internetowy Silesion.pl. Zatrudnił wówczas wielu pracowników, w tym Roberta Bryniaka. Mężczyzna jednak zwolnił się po jakimś czasie, gdyż nie otrzymał pieniędzy za wykonaną pracę. Później dostał diagnozę, z której wynikało, że jest śmiertelnie chory. Miał wielokrotnie prosić Durczoka o wypłatę zasłużonej kwoty, jednak nie doczekał się skutku. Po śmierci dwudziestopięcioletniego Roberta sprawy wzięła w swoje ręce jego matka.

Mój syn nie mógł się doprosić o swoje ciężko zarobione pieniądze. Robert pracował w Silesion.pl przez trzy miesiące i otrzymał jedynie 400 zł wynagrodzenia. To były pieniądze za listopad. Kamila Durczoka coraz częściej nie było w firmie, ludzie zaczynali się zwalniać, bo – podobnie jak mój syn – nie dostawali wynagrodzeń. W sprawie pieniędzy pracownicy z kadr odsyłali jeden do drugiego, a Kamila nie było. Ostatecznie, 22 lutego 2019 roku, mój syn zrezygnował z pracy. Został bardzo skrzywdzony.

Źródło: Youtube

Dziennikarz odpowiedział na te zarzuty i nie przyznał się do winy.

Osobiście przeszedłem długą i ciężką chorobę nowotworową. Przez wiele miesięcy zmagałem się z wyjątkowo złośliwą odmianą raka. Przypisywanie mi złych intencji bądź braku współczucia uważam za wyraz żalu, całkowicie zrozumiałego wobec tragedii, jaka dotknęła rodziców Zmarłego. Jednocześnie zapewniam, że w tak trudnej, bankrutującej sytuacji firmy, nie byłem w stanie zrobić nic więcej. Wielokrotnie oferowałem choremu pomoc w indywidualnym leczeniu, ale p. Bryniak konsekwentnie odmawiał takiej pomocy, domagając się wyłącznie pieniędzy. Rodzinie i bliskim składam wyrazy współczucia, mając świadomość, że w tej sytuacji, blisko dwa lata temu, zrobiłem co w mojej mocy.

Mama Roberta widzi jednak w wypowiedzi Durczoka wiele nieścisłości. Nazwała je wierutnym kłamstwem.

Robert, pracując w Silesion.pl był jeszcze zdrowy, więc nie mógł rozmawiać z Kamilem Durczokiem o chorobie. Diagnozę usłyszał 3 lipca 2019 r. i dopiero wtedy, a dokładnie dwa dni później, napisał do niego SMS-a z informacją, że ma chłoniaka. Żadnego odzewu się jednak nie doczekał.

źródło: Instagram/Kamil Durczok