Nie ulega wątpliwości, że od początku marca 2020 roku w Polsce zachodzą zmiany, które mocno wpłynęły na jakość życia i morale obywateli. Świat zmaga się z medialną pandemią powstałego według naukowców w laboratorium nowego koronawirusa, a także ze skutkami związanych z tym rządowych decyzji.

Wprowadzane stopniowo przez rządzących ograniczenia i zmiany w codziennym życiu prywatnym i zawodowym Polaków, kształtują społeczne podejście do polityków i ich przygotowania do planowanych kolejnych fal zakażeń.

Czy Polacy zechcą głosować tak, jak ostatnim razem?

Wielu zauważyło, że wrogie sobie partie polityczne i wrogie sobie stacje telewizyjne zaczęły nagle mówić jednym głosem na temat śmiertelnego zagrożenia ze strony koronawirusa. To wielu umknęło, a wielu zastanowiło. Gdy ujawniono ogromny budżet idący w miliony przeznaczony przez rząd na medialną promocję koronawirusa i szczepień, wielu zaczęło głośno mówić o niezadowoleniu z powodu tragicznych skutków zamrożenia gospodarki. Wielu Polaków okazuje także zrozumienie dla rządowych decyzji widząc w nich jedyny ratunek przed pandemią.

Wiele niejasności i niespójności w podawanych w mediach informacjach, danych i statystykach, podzieliło społeczeństwo na dwa coraz bardziej sobie wrogie obozy, które mają skrajnie różne podejście do rządowych decyzji i medialnych pandemicznych doniesień. Przerażone na początku społeczeństwo zaczęło dzielić się i kłócić w momencie, gdy zaczęły być widoczne niespójności w informacjach podawanych nam w mediach i decyzjach rządu. Wielu zapaliła się czerwona lampka, gdy poprzedni minister zdrowia Łukasz Szumowski najpierw wyśmiał skuteczność ochronną maseczek, a potem kategorycznie nakazano zakrywanie ust i nosa „czymkolwiek”.


YouTube/RMF FM

Później usłyszeliśmy, że „cokolwiek” już nie jest dozwolone, zabroniono nawet stosowania gorąco rekomendowanych przyłbic. Gdy ludzie zaczęli szukać informacji na własną rękę, znaleźli wiele innych, odmiennych informacji podawanych przez naukowców na temat zagrożenia i wymogów sanitarnych. Niestety, owi naukowcy i lekarze specjaliści są mocno cenzurowani przez rząd. Polacy zatem zaczęli traktować się wzajemnie jak poważne zagrożenie życia, a wszystko z powodu codziennych i licznych medialnych informacji o tragicznej sytuacji pandemicznej, której nie widać w samych liczbach statystycznych, które są informacją publiczną, więc każdy ma prawo zażądać dostępu do nich.

Pojawiający się od początku pandemii w telewizji specjaliści zmieniają narrację w miarę zwiększania się świadomości społecznej. Dobrym przykładem jest faktyczna skuteczność i rola powszechnie dostępnych maseczek nakazanych przez obecnego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.


YouTube/TuWrocław

Na kogo zatem Polacy zechcą zagłosować w najbliższych wyborach – na Jarosława Kaczyńskiego, czy Donalda Tuska?

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnim czasie: Tak wysokich emerytur nie było od lat. Zakład Ubezpieczeń Społecznych chwali się najnowszymi danymi. Na jakie kwoty mogą obecnie liczyć emeryci

Jak informował portal „wiesz.io”: Spora grupa Polaków skorzysta na nowych przepisach? To nowy pomysł w ramach Polskiego Ładu. Już wkrótce decyzję ma podjąć premier Morawiecki