Powitała nas właścicielka daczy, uśmiechnięta dziewczyna: „Nareszcie! Już od dawna nie było dane wszystkim się na raz spotkać. „Joanna przytuliła mnie trochę: „A to jest mój Michał”. „Klasa!” – odpowiedziała gospodyni i mrugnęła radośnie do Joanny.

Zostaliśmy przedstawieni całej firmie: Joannie i jej Michałowi. Wszyscy krzyczeli „Hurra!” Następnie jedliśmy szaszłyk, piliśmy wino, słuchaliśmy muzykę i wściekle śpiewaliśmy: „O świcie…”. Było wielu ludzi, bardzo mili, weseli ludzie. W pewnym momencie jedna z dziewczyn, Iga, odciągnęła mnie na bok, najwyraźniej była już w tym stanie, kiedy chciała „szczerych rozmów”.

– Posłuchaj, przepraszam — powiedziała Iga, patrząc mi surowo w oczy. – Widzisz, Joanna jest dla mnie bliską przyjaciółką od piątej klasy… Krótko mówiąc, bardzo się cieszę, że się z nią pojawiłeś. Widzę, że jesteś dobrym facetem. Nie rób jej krzywdy, dobrze? „Cóż, doskonale wiem, że Joanna zasługuje na szczęście – odpowiedziałem.

Pod wieczór ktoś próbował zawołać „gorzko!”, Ale Joanna gwałtownie machnęła ręką: „No więc! Nie rób! To nie jest twój ślub! ”. A potem właścicielka daczy powiedziała nam: „Zrobiłam dla was łóżko na drugim piętrze, oddzielnie od wszystkich. Dobrze?” – i ponownie mrugnęła. Wyszła. Joanna zwróciła się do mnie: „Słuchaj, nie drgnij. Cóż, spędzimy noc w jednym pokoju. Wzięłam do spania dresy”. „Mam nadzieję, że łóżko jest tam szerokie” – odpowiedziałem. Cofnijmy się teraz o pięć dni. Joanna i ja paliliśmy w jej gabinecie po szkole, przy szeroko otwartym oknie. To był koniec maja. Joanna uczyła angielskiego, a ja rosyjskiego. Byliśmy w tym samym wieku, zostaliśmy przyjaciółmi.

Joanna nagle powiedziała: „Mam do ciebie prośbę… Ale zrozum ją poprawnie”. I powiedziała. W jej towarzystwie jako ostatnia została bez pary. Reszta albo była już zamężna, albo właśnie się przygotowywała. Joanna przez długi czas mówiła, że ​​jest „wolną dziewczyną”, nie potrzebuje tego całego nonsensu. Ale oczywiście cierpiała. (Wcale nie była piękna, miała nadwagę i zbyt surowe miny). I pewnego dnia, kiedy siedzieli w kuchni z koleżankami, nagle zaczęli jej współczuć: „Może znajdziemy dla ciebie kogoś?” Joanna była dumną kobietą. Zdenerwowała się. Ale zamiast odpowiedzieć:

„To nie twoja sprawa” – powiedziała nagle: „Mam chłopaka, spokojnie”. Oczywiście jej napastnicy natychmiast zażądali: „Przedstaw nas wkrótce!” A Joanna nie miała innego wyboru, jak tylko obiecać. Umówili się, że przyjedzie do daczy ze swoim ukochanym. Joanna była zdesperowana i teraz poprosiła mnie o zagranie tej roli. I wcale mi to nie przeszkadzało. Po pierwsze, pomóc Joannie, chociaż w ogóle nic do niej nie czułem. Po drugie, cóż, fajnie, gra, maskarada.

Miałem wtedy dziewczynę. Ale na szczęście wyjechała na cały maj, na jakąś praktykę i byłem wolny. Na daczy pieczołowicie udawaliśmy kochanków. Po prostu się nie całowaliśmy. Potem spaliśmy w tym samym łóżku. Pod różnymi kocami. A następnego ranka podczas ogólnego śniadania zabrzmiało straszne pytanie: „Hej, a kiedy ślub?” Joanna odpowiedziała: „Za dwa miesiące. Zapisz: 25 lipca ”. Spojrzałem na herbatę i milczałem… Wróciliśmy sami pociągiem. Zapytałem:

„A co teraz? Dlaczego podałaś tę datę? ” Joanna odpowiedziała: „Przepraszam, wyrwało się. Zaczęłam grać ”. Oboje nie wiedzieliśmy, co robić. Przyznanie się do oszustwa jest haniebne. Nie ma sensu dalej grać. Skłamać, że nagle się rozstaliśmy — tak, to najlepszy ruch. Zasugerowałem to zrobić. Joanna uśmiechnęła się nagle, bardzo dziecinnie, i powiedziała: „Przepraszam, nie bierz tego poważnie, ale „rozstańmy się” trochę później. Widzisz, naprawdę podobało mi się bycie panną młodą. Nie miałam tego i — kto wie? – może nie będzie mi to nigdy dane. Minęły dwa miesiące… ”. Było mi jej bardzo żal.

I zgodziłem się. Spotkaliśmy się jeszcze trzy razy, udając miłość. Nawet raz się całowaliśmy — więc tylko trochę, udawaliśmy — ale żeby wszyscy mogli to zobaczyć. Całe szczęście, że wtedy nie było portali społecznościowych — inaczej moja dziewczyna widziałaby nasze zdjęcia z Joanną i nie wiem, jak bym jej wszystko wyjaśnił. W końcu przed „ślubem” Joanna powiedziała wszystkim, że się rozstaliśmy. Jej przyjaciele rzucili się, by ją pocieszyć, a Joanna zachowywała spokój i zimną krew.

„Joanno, jesteś taka dzielna!” – podziwiali przyjaciele. Ale oto bzdury. Joanna wcieliła się w rolę kochanki, więc wydaje się, że zaczęła emitować specjalne pole magnetyczne, czy jak mam to nazwać? Mężczyźni zaczęli patrzeć na Joannę zupełnie inaczej, niż wcześniej. A nawet po to, żeby się zapoznać — co nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Tak, wkrótce moja Joanna miała prawdziwy romans. A potem był ślub. Bardzo chciałem tam być, krzyczeć „gorzko!”, Ale to byłoby dziwne: były pan młody jest nagle na ślubie byłej panny młodej. Pogratulowałem więc przez telefon. Joanna zaśmiała się: „Dziękuję! Dziękuję drogi Michałku! Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczna. I zawsze będę wdzięczna”.

To też może cię zainteresować: Bulwersująca sytuacja w jednej z polskich miejscowości. Bandyci okradli dwie starsze kobiety. Czy wreszcie odpowiedzą za to, co zrobili

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Księżna Kate i Meghan Markle spotkają się w sądzie? Zaskakujące doniesienia z brytyjskiego dworu. O co chodzi

O tym się mówi: Rachunki za prąd pójdą do góry. O ile więcej zapłacimy w 2021 roku