Piosenkarka nie miała łatwego życia: wcześnie odeszli jej rodzice, uległa wypadkowi samochodowemu, zmagała się z nowotworem, a rok temu straciła ukochanego męża.

Pomimo trudnych doświadczeń Irena Santor nie traci jednak optymizmu i pogody ducha, starając się cieszyć z tego, co ma.

Jesień i kariera

W wywiadzie udzielonym „Dobremu tygodniowi” Irena Santor przyznała, że jesień jest jej ulubioną porą roku, tym bardziej, gdy jest ona tak ciepła i słoneczna, jak ta w tym roku. Dodała także, że dopisuje jej zdrowie i fizycznie czuje się dobrze.

O jej stan psychiczny po stracie ukochanego męża dbają przyjaciele i bliscy. Jak sama przyznała „od kiedy została sama, to w jakimś sensie perspektywa jubileuszowych występów jest zbawienna”.

Nie prowadzę samochodu dla dobra innych

Piosenkarka przyznała, że niedawno przeszła operację oczu i teraz mogłaby prowadzić samochód, choć tego nie robi. Stwierdziła, że podjęła taką decyzję dla dobra innych, bo prowadząc, musiałaby zatrzymywać się przy każdej tablicy informacyjnej, żeby przeczytać, co jest na nich napisane.

Piosenkarka z rozbawieniem przyznała, że nie prowadzi, żeby nie robić na ulicach korków. Zabieg na oczy pozwolił jej znów cieszyć się z czytania książek, tym bardziej że można skorzystać z udogodnień oferowanych przez współczesną technikę: czytników powiększających litery, czy książek wydanych w formie audiobooków.

Inne czasy

Irena Santor zapytana o to, czy odniesiony sukces nie przewrócił jej w głowie, przyznała, że nie. Uznała, że to zasługa dobrego wychowania i manier. Wspominała, że jej pokolenie wychowywane było w szacunku do starszych, a dobre maniery były w cenie.

Piosenkarka stwierdziła, że dawniej młodzi ludzie wychowywani byli w zdecydowanie bardziej spójny sposób – podobnych wartości uczyli rodzice, szkoła, a nawet sąsiedzi. Jednocześnie podkreśla, że często zdarza jej się korzystać z uprzejmych gestów młodych ludzi, ustępujących jej miejsca w autobusie.

Dzieciństwo i śpiew

Irena Santor przyznała w wywiadzie, że jako dziecko była urwisem, a jej mama ciągle drżała o to, czy córka się nie połamie i nie skaleczy. Jej mama odeszła, kiedy Santor miała naście lat, w związku z czym piosenkarka szybko musiała się usamodzielnić.

Zapytana o to, dlaczego często podkreślała, że nie umie śpiewać, odpowiedziała, że nigdy tak naprawdę nie uczyła się śpiewu. Dodała, że miała szczęście w życiu, bo „Bóg dał jej struny głosowe i jakąś świadomość”, co do własnych umiejętności.

Starość, dołki i trudne chwile

Irena Santor podkreśliła także, że pomimo wielu przeżytych lat, wcale nie czuje się stara i nigdy nie zamierza się tak czuć. Przyznała również, że nie jest tak silna, za jaką się ją uważa. Jak każdy przeżywa chwile załamania i dołki.

W trudnych chwilach zwraca się do przyjaciół, bo wie, że nie ma nic cenniejszego niż druga osoba. Kiedy czuje się źle, dzwoni do bliskich, wychodzi do kina czy na kawę z przyjaciółmi. I znów jest dobrze.

To też może cię zainteresować: Krzysztof Krawczyk: pogodziłem się z synem w obliczu choroby

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Gwiazdor kultowego serialu ujawnia swoje zauroczenie. Będziecie zaskoczeni!