Grzybiarze zwykle udają się na grzyby dla przyjemności, by zrobić zapasy na święta – generalnie na własny użytek. Są także i tacy, którzy grzybobranie traktują jak biznes, na którym można nieźle zarobić. Jakie to sumy?

Sezon na grzybobranie jest okresem radosnym dla tych, którzy kochają chodzić po lesie i znajdować grzyby, na których się dobrze znają.

Okazuje się, że przyjemność tę można połączyć z zarobkiem, o czym już nie jeden grzybiarz się przekonał.

Zasil grzybobraniem domowy budżet

Powszechnie dostępne lasy państwowe stoją przed nami otworem, a wszelkie dobra, jakie nam oferują są za darmo.

Wielu Polaków postanowiło skorzystać z darów lasu i ruszyło na zbiór grzybów, które później sprzedali z niemałym zyskiem.

Gdzie sprzedawać

Jak podają Lasy Państwowe, w województwie świętokrzyskim padł rekord zarobku, który opiewał na 7 tyś. zł.

Należy pamiętać, że sezon powoli dobiega końca, a co za tym idzie, wzrosły ceny grzybów. Można zatem sporo zarobić pod koniec sezonu, gdy wybierze się odpowiedni punkt sprzedaży.

Dobrym przykładem jest punkt na parkingu naprzeciw pomnika przyrody dębu Bartek (okolice Zagnańska).

Tam właśnie za kilogram białych borowików można otrzymać nawet 28 zł, za kilogram żółtych 10 zł, a za rydze jodłowe 15 zł. Jak widać warto poświęcić czas na spacer po lesie i zebrać to, co oferuje nam natura zupełnie za darmo.

Najważniejsza jest pewność

Należy jednak pamiętać, że jeśli nie jesteśmy pewni swojej wiedzy na temat grzybów, na grzybobranie udajmy się z kimś, kto poznał grzyby do perfekcji lub pokażmy swoje zbiory w sanepidzie, gdzie eksperci potwierdzą jadalność zebranych okazów.

żródło: „fakty.interia.pl”