Przynajmniej raz w życiu każdy z nas myślał o tym, jak wydał by milion. Ktoś kupiłby dom lub samochód, ktoś otworzyłby własny biznes, ktoś pojechałby w podróż dookoła świata.

Ale mieszkaniec wioski Aikino (Republika Komi) Eugeniusz Popow postanowił przekazać swój milion rubli na cele charytatywne.

 

google

 

Pan Eugeniusz w 1954 roku dostał pracę jako nauczyciel historii w wiejskiej szkole. Jak każdy młody mężczyzna, chciał żyć oddzielnie od swoich rodziców. Dlatego Popow zaczął oszczędzać na nowy dom.

Popow wpłacał sto dwadzieścia rubli miesięcznie do swojej książeczki oszczędnościowej. Aby się zabezpieczyć, nauczyciel historii otworzył aż sześć z tych książek.

 

google

 

Minęły lata, ale pieniędzy na dom nadal nie można było zebrać. Pan Eugeniusz przestał zbierać pieniądze na dom, ale nie przestał oszczędzać. Dlaczego? Wtedy on sam nie wiedział. Pan Eugeniusz otrzymał odpowiedź na to pytanie całkiem niedawno.

 

google

 

Po czterdziestu latach Popow przeszedł na emeryturę. Nigdy się nie ożenił i nie miał dzieci. Popow był przerażony.

W końcu zaoszczędził dużo pieniędzy – milion rubli i nie było nikogo, komu mógłby je zostawić.

Raz w gazecie emeryt przeczytał o centrum rehabilitacji dzieci, które mieściło się w sąsiedniej wiosce Gam. Opowieść o tym, jak trudno jest żyć dzieciom, zszokowała Popowa.

Zdecydował, że wyśle ​​tam wszystkie swoje oszczędności. I zrobi to potajemnie. Mężczyzna nie chciał się pochwalić swoją miłością.

 

google

 

Centrum było zszokowane takim prezentem. Za te pieniądze mogli kupić telewizory, komputery, meble i odnowić werandę. Władze Centrum zaczęły szukać darczyńcy.

Kiedy znaleźli i zobaczyli, jak on żyje, oniemieli. Spodziewali się, że zobaczą bogatego biznesmena mieszkającego w dużej willi. W rzeczywistości zobaczyli 85-letniego emeryta w kufajce, który mieszka w zrujnowanej chacie.

 

google

 

Prawie stuletni dom Pana Eugeniusza jest ogrzewany przez piec, nie ma dopływu wody, zamiast kranu nad zardzewiałym zlewem znajduje się plastikowa umywalka, ganek od dawna wymaga naprawy.

Zimą w pomieszczeniu jest tak zimno, że Popov nie zdejmuje kapelusza. I mimo wszystko emeryt postanowił przekazać wszystkie pieniądze. Mówi, że niczego nie potrzebuje.

 

google

Teraz dzieci z centrum rehabilitacji pomagają dobremu dziadkowi. Niosą wodę ze studni, naprawiają schody na werandzie, malują okna. Jewgienij Wasiliewicz chce przekazać swój dom temu samemu Centrum. „Nie miałem dzieci, ale teraz mam ich czterdzieści” – mówi Popov.

 

 

Sprawdź także: Kobieta myślała, że woda utknęła jej w uchu, ale się myliła. Lekarze odkryli, że bóle głowy spowodowane były stworzeniem, które zamieszkało w jej uchu

 

Oferujemy: Bezdomny kot nie czekał i sam znalazł właściciela! Ta historia porusza do łez