Polscy kierowcy rzadko stosują się do znaków, które określają maksymalną dopuszczalną prędkość poruszania się samochodem. Nasze społeczeństwo często przymyka oko na drobne przewinienia drogowe. Jednak tym razem mężczyzna przekroczył wszelkie możliwe granice bezpiecznej jazdy i naraził innych uczestników ruchu drogowego. Jego licznik prędkości mógł wskazywać nawet 300 km/h. O absurdzie sytuacji świadczy fakt, że specjalna grupa policyjna „Speed”, która w skrajnych przypadkach rusza w pościg za samozwańczymi rajdowcami, nie mogła go dogonić!

Pirat drogowy z Radomia pędził trasą S7!

Nieoznakowany radiowóz z videorejestratorem patrolował odcinek trasy S7, kiedy na drodze pojawił się 42-letni kierowca. Mężczyzna jechał z gigantyczną prędkością. Policyjny sprzęt wykazał, że mijający funkcjonariuszy samochód jedzie 240 km/h. Jednak biorąc pod uwagę wszelkie błędy statystyczne videorejestratora możliwe, że wskazówka prędkościomierza pokazywała nawet 300 km/h.

Jak podaje Gazeta.pl – w okolicach Białobrzegów mazowiecka jednostka Policji „Speed”, która specjalizuje się w pościgach kierowców, ruszyła w pogoń za piratem drogowym. Jednak policyjne radiowozy widocznie nie zostały przystosowane do aż tak szybkiej jazdy. Funkcjonariusze przez 15 kilometrów nie byli w stanie dogonić 42-letniego mieszkańca Radomia. Mężczyzna został zatrzymany dopiero wtedy, gdy drogę zajechał mu jadący wolniej kierowca, który wykonywał manewr wyprzedzania lewym pasem ruchu.

Pościg za piratem drogowym na mazowieckiej trasie miał miejsce 2 listopada. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych i dziesięcioma punktami karnymi.

1

2

To również może Cię zainteresować: https://wiesz.io/niemcy-polski-autobus-wypadek-autostrada-a1/

Zobacz także: https://wiesz.io/fotoradar-przedszkole-chotomow/

Berenika Olesińska