Zmieniam imię naszej bohaterki, albowiem prosiła o anonimowość. Historia Amelii wielu zadziwi, a niektórzy stwierdzą, że była po prostu głupia. Prawda, jak zawsze leży po środku…

Amelia do teraz nadrabia to, czego nie miała szansy dokonać mimo, że ma prawie 40 lat. Na samą myśl o swoim wieku wzdryga się, bo nawet nie zauważyła, jak życie uciekło jej między palcami. Ciągle ciężko pracuje nad tym, by do jej życia nigdy więcej nie wkroczyło to, w środku czego się wychowywała i dorastała.

„Dziewczynki muszą być grzeczne”

W takim przekonaniu do dzisiaj wychowuje się dzieci w niektórych rodzinach, Dawniej to było wręcz nakazane i w dobrym tonie, aby wychowywać dziewczynki na ciche, potulne i skromne osoby. Nikt się niestety nie zastanawia nad konsekwencjami, jakie spotykają te dziewczyny we współczesnym świecie. Dzisiaj, te potulne, usłużne, ciche i niekonfliktowe kobiety, zwane kiedyś „miłymi”, często nie potrafią zawalczyć o swoje, ani zadbać o „własny interes”. Taka właśnie była kiedyś Amelia.

.

Ciągle w cieniu rodzeństwa

Amelia miała siostrę i brata. Była z nich najmłodsza i wydawało by się, że ma z całej trójki najlepiej, bo najmłodsza i trzeba „ustąpić, bo mała”. Nic bardziej mylnego, albowiem jej starsze rodzeństwo bardzo dawało w kość ich rodzicom, więc Amelia w ramach profilaktyki była z nich wszystkich „trzymana najkrócej”

Pamiętam, jak pewnego razu rodzice obiecali mi, że w któryś z wakacyjnych miesięcy tato zabierze mnie w trasę do Włoch. Długo czekałam na ten wyjazd mimo, że nie było by zwiedzania, plaży i lodów. Tato był kierowcą ciężarówki, więc często nie było go w domu…

Pewnego dnia zadzwonił telefon. Nie wsłuchiwałam się w rozmowę mamy z kimś po drugiej stronie. Mieszkaliśmy wszyscy w malutkim mieszkanku, w którym pokój i kuchnia poprzedzielane były prowizorycznie meblami w celu uzyskania dodatkowych „pomieszczeń”. Miałam wtedy 10 lat. Żyliśmy jak w boksach, lecz mimo wszystko czułam ze wszystkimi ogromną więź. Czułam potrzebę pomagania, bycia w pogotowiu, to dawało mi radość – ciągle czuć się potrzebna. Jednak nie wyszło mi to na dobre… Z rozmowy mamy z kimś po drugiej stronie zrozumiałam, że nie pojadę z tatą do Włoch.

.

Rozmówczynią mojej mamy była ciocia, do której mój brat Damian miał pojechać na dwa tygodnie w czasie wakacji, lecz widocznie przemyślała to i poinformowała mamę, że Damian jest zbyt niegrzecznym chłopcem i nie chce go u siebie. Gdy usłyszałam, że pojedzie do Włoch zamiast mnie, by w domu było choć trochę spokoju, nie chciałam nawet próbować tego rozumieć. Kolejny raz coś się odbywało moim kosztem. Emocji, jakie to we mnie obudziło nie potrafiłam wtedy zdefiniować. Dziś już wiem, co to było… Po raz pierwszy poczułam coś w rodzaju nienawiści do brata. Kolejny raz odebrał mi to, co należało do mnie.

Dziwna dorosłość

Amelia ciągle żyła życiem innych, ich sprawami i planami. Będąc dorosłą kobietą zdała sobie sprawę z tego, że jej rówieśnicy posłali już swoje dzieci do Komunii Świętej, robią zawrotne kariery, prowadzą własne biznesy i są kilka lat po studiach, podczas gdy ona wciąż spełniała życzenia najbliższych, którzy wychodzili z założenia, że to jest jej „psi obowiązek”.

.

 

Dopiero po całkowitej zmianie środowiska, które nie było przychylne jej rozwojowi, mogła pójść do pracy, w której nie tylko czuła się bezpiecznie, ale zarobiła pieniądze na własny rozwój. Skończyła studia, choć na jednych się pewnie nie skończy, ma męża, który ją wspiera w rozwoju, a przede wszystkim już nie słucha, że się do czegoś nie nadaje. Jeszcze niedawno próbowano przekonać ją, że mąż ją zostawi, że zostanie sama, lecz to „niedawno” trwa już prawie 10 lat, a Amelia wciąż nadrabia swoje zaległości.

.

W ramach ostrzeżenia, napisaliśmy także: Oszuści Znowu Działają Wykorzystując Popularne Marki. Uważajcie Na SMS-Y Od Rossmanna I Biedronki

Jeśli o karierze zawodowej mowa, zerknij: Branża IT To Nasza Przyszłość, A Jej Pracownicy Dyktują Warunki. Wynagrodzenia Przyprawiają O Zawrót Głowy

Agata Bojczuk