Bardzo lubili się razem bawić w dzieciństwie, byli niemal nierozłączni, lecz jej przeprowadzka wszystko przerwała. Po latach przekonała się, kim stał się jej najlepszy przyjaciel

Kasia i Paweł byli nierozłączni. Razem siedzieli w szkolnej ławce, razem wracali do domu, bo szli w tę samą stronę, a ich domy stały blisko siebie. Ich rodzice nie żyli w dobrych stosunkach, gdyż rodzina Pawła nie stroniła od alkoholu i awantur, a jego starsze siostry od towarzystwa starszych chłopców z wioski. Kasi to nie przeszkadzało, bo dla niej liczył się Paweł i to, jak cudownie jest bawić się z nim w „policjanta i złodzieja”…

Życie na wsi nie należało w latach 80-tych do łatwych. Większość miejscowości na Mazurach była samowystarczalna, mieszkańcy Pozezdrza, niedaleko Giżycka, żyli z upraw i hodowli zwierząt. Pośród trudów dnia codziennego, na małej wiosce rodziła się wielka przyjaźń, która przyniosła po latach swoje konsekwencje…

„A będziesz ze mną już zawsze?”

Mieli po 8 lat i nie widzieli świata poza sobą. Dzielili się wszystkim mimo, że nie byli rodzeństwem. On uwielbiał się z nią bawić, bo nie dostrzegała u niego dziurawych spodni, ani nie śmiała się z jego taty, który nieraz przyszedł do szkoły pijany, w kapciach, bo zapomniał kluczy od domu. Nigdy nie bała się jego taty, który zawsze głośno manifestował swoją obecność… Ona kochała bawić się z Pawłem w „policjanta i złodzieja”, lubiła jeździć z nim na zmianę na dużo za dużym rowerze jej wujka i zawsze lubiła, gdy biegł obok pilnując, by nie spadła. Ta ich przyjaźń miała się niedługo skończyć…

Pożegnanie

Kasia chodziła po wsi, od sklepu do sklepu pytając o puste kartony. Mama wysłała ją z misją przyniesienia ich jak największej ilości, by mieli się w co spakować. Ich wyprowadzka na Śląsk, była dla ośmiolatki tragedią, z oczywistego powodu.

– Ale mamo! Dlaczego nie możemy zabrać ze sobą Pawła! Jego mama i tak nie kocha, a tato jest ciągle pijany! Nie pamięta, że ma dzieci! – Nie pleć głupot! – krzyknęła mama układając w kostkę przesortowane ubrania. – Lepiej mi pomóż z tym pakowaniem… Te po lewej włóż do worka, zaniesiemy rodzicom Amelki. – Nie lubię Amelki! – buntowała się Kasia. – Amelka śmieje się z Pawła! – Mama straciła cierpliwość… – Musisz zapomnieć na razie o Pawle córka… Nie może z nami pojechać, zobaczycie się w wakacje… – powiedziała mama kontynuując układanie ubrań w dwa równe sztaple.

Wyruszyli o zmroku, by nie jechać w największy upał. Sierpniowe słońce dawało popalić wszystkim mieszkańcom Pozezdrza, a najbardziej zwierzętom. Paweł przyszedł na czas, by pożegnać się z przyjaciółką. – Masz… – powiedział do Kasi i podał jej małe, drewniane pudełko. – Co to? – zapytała pociągając nosem i ocierając łzy z policzków. – Zobaczysz dopiero, gdy skończymy 18 lat? – Jak to? Mam tak długo czekać? – zdziwiła się Kasia wciąż łkając z żalu. – Tak Kaśka, to jest bardzo ważne… Za 10 lat od teraz, dobrze? – Dziewczynka skinęła głową i rzuciła się chłopcu na szyję. – Idź już, bo zeżrą cię komary – powiedział Paweł, delikatnie odsuwając od siebie przyjaciółkę… – Chodźże już! – Ponaglanie siostry Kasi zagrzmiało z wnętrza auta. – Nikt nie będzie na ciebie czekał gówniaro! – dorzuciła Ewka, moszcząc się przy oknie, za siedzeniem taty – kierowcy. – Paweł? Tylko obiecaj, że nie będzie ci tak smutno, jak mi… – yhmmm… – przytaknął chłopiec, wycierając z policzka szybko łzę, by Kasia jej nie dostrzegła.

„Policjanci i złodzieje”

YT

Przyjeżdżali do Pozezdrza każdego lata, lecz gdy tylko próbowała spotkać się z Pawłem, rodzice radykalnie jej odradzali. – Co ty wyprawiasz! Jak się zachowujesz?! Dobrze wychowane dziewczynki nie biegają za chłopcami! – Rodzice wiedzieli coś, czego nie chcieli jej powiedzieć…

– Nie słyszałaś, co na wiosce mówią?! – irytował się tato. Masz już 18 lat, powinnaś mieć więcej oleju w głowie! – Ale tato! – Kasia płakała, jak mała dziewczynka. – Nie wiem, co mówią na wiosce! Nikt mi nie chce powiedzieć, gdzie jest Paweł! – Nie wszystko musisz wiedzieć… – odparł tato wręczając córce pakunek. – Idź, zanieś to pani Stasi, pamiętasz, gdzie mieszka, tak? – Tak…co to jest? – zainteresowała się. – To książki, o które prosiła, nie ważne, po prostu idź, ale uważaj przy Piotrowskich, bo ich pies gryzie, a często biega luzem po wsi – ostrzegł tato. Kasia spojrzała na pakunek i przypomniała sobie o drewnianym pudełku, które dostała od Pawła 10 lat wcześniej. – Już pora… – pomyślała i ukradkiem zawróciła szybko do domu, by zajrzeć do wnętrza tajemniczego pudełka.

Zawiasy skrzynki nieco przyrdzewiały, lecz zdołała otworzyć ją za pomocą śrubokręta. Gdy zobaczyła, co było w środku, zalała się łzami. W pudełku leżało zawiniątko z gazety, a w zawiniątku ręcznie rzeźbiona w drewnie zawieszka na skórzanym rzemyczku. Zawieszka była w kształcie serca, na odwrocie którego wyryte było pytanie… „Wyjdziesz za mnie?” Pospiesznie włożyła wisiorek i pobiegła do pani Stasi.

YT

Mrok

Biegła co tchu pamiętając słowa taty, by uważała przy Pawłowskich na ich gryzącego psa. Było już ciemno, gdy dotarła na miejsce. Dysząc weszła na podwórko pani Steni, lecz nikt nie otworzył jej drzwi. Położyła pakunek na ganku i ruszyła w stronę domu. Stawiała pospieszne kroki, ściskając w dłoni wisiorek na szyi. Drogę oświetlała sobie światłem z telefonu. Nagle usłyszała kroku tuż za sobą i poczuła potężne uderzenie w głowę.

Obudził ją silny ból. Rozejrzała się i zdała sobie sprawę z tego, że leży w szpitalu. Odruchowo sięgnęła do wisiorka, nadal był na miejscu. Młody mężczyzna siedział przy jej łóżku, a nad nim stało dwóch funkcjonariuszy policji. – Dzień dobry – powiedział jeden z mundurowych. Spojrzała na niego i wycharczała zachrypniętym – dzień dobry. – Czy rozpoznaje pani tego człowieka? – zapytał drugi wskazując na młodego chłopca. Spojrzała na niego, a serce jej zamarło. łza spłynęła po jej policzku. – Przepraszam… – szepnął Paweł. – Przepraszam, że chciałem cię okraść… – Wystarczy, nie odzywaj się! – ryknął na niego jeden z mundurowych. – Pani Katarzyno, czy rozpoznaje pani tego człowieka? – ponowił pytanie. – Nie wiemy, dlaczego pani nie dobił, zwykle ofiara nie wychodzi z tego cało… – Spojrzała mu głęboko w oczy i przypomniała sobie ich ulubioną zabawę w „policjanta i złodzieja”, kolejne łzy poorały jej twarz… – Nie, nie znam go… – szepnęła. Zwykle to ona była „złodziejem”, a Paweł był „policjantem”…

 

To też może cię zainteresować: Tym zajmuje się Andrzej Piaseczny w wolnych chwilach. Mało kto się tego spodziewał

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Małgorzata Ostrowska-Królikowska zdradziła, jak poznała się ze swoim mężem. To był skrywany przez nich sekret

A.B.