Śmierć Barbary Krafftównej jest dla wielu fanów aktorki ogromnym ciosem. Przypomnijmy sobie więc nie tak łatwy życiorys artystki.

Jak podaje „Super Express”, Barbara Krafftówna dwa razy wychodziła za mąż i dwa razy związki te kończyły się tragicznie. Los chciał, że zostawała wdową. Pierwszym mężem artystki był Michał Gazda. Gwiazda wzięła z nim ślub zaledwie miesiąc po pierwszym spotkaniu. Para doczekała się narodzin syna Piotra. Michał Gazda zginął w wypadku samochodowym.

W progu stał oficer. Powiedział, że Michał nie żyje. Prowadził auto i na moście Gdańskim dostał zawału serca. Rzuciłam się na tego milicjanta i zaczęłam go bić w klatkę piersiową. Zareagowałam tylko ruchem, bezdźwięcznie – wspominała w książce „Krafftówna. W krainie czarów”.

Kolejnym ukochanym był dyrektor międzynarodowego instytutu do spraw emigrantów w San Francisco, którego poznała, gdy zamieszkała w USA. Mężczyzna również zmarł na zawał serca.

Gdy zostałam podwójną wdową, wydawało mi się, że zły los wystarczająco mnie już zranił i wreszcie da mi spokój. Niestety… Okazało się, że najgorsza tragedia była jeszcze przede mną.

Największy cios spotkał ją dopiero później, gdy pochowała własnego syna. Artystka nie była w stanie normalnie funkcjonować. Musiałą zasięgnąć pomocy lekarza i brać leki.

Bardzo pomagają pigułki. Najpierw przychodzi otępienie, a potem trzeba spróbować jakoś z niego wyjść. W końcu pozostaje blizna, dotkliwa, wyraźna, własna.

To również może Cię zainteresować: Alert Pogodowy Na Poniedziałek. Meteorolodzy Ostrzegają

Zobacz także: Nowe Obostrzenia W Polsce