Aż trudo uwierzyć, że jeden człowiek jest w stanie okłamać aż tyle osób. Kamil Ż., bo o nim mowa, rozkochiwał w sobie kobiety dla pieniędzy, a następnie je porzucał. Udawał zięcia znanego biznesmana, aby dostać się do zarządu „Bałtyk Gdynia”. W ten sposób ograbił klub piłkarski i doprowadził do jego poważnych problemów finansowych.

Oszukał piłkarzy i działaczy – „Bałtyk Gdynia” tonie w długach

„Bałtyk Gdynia” to jeden z najstarszych klubów w Trójmieście. Niemal 90 lat tradycji i rozwoju zostało przekreślonych przez jednego człowieka. Kamil Ż. to pochodzący z Kłodzka naciągacz, który dobierał się do majątku wielu kobiet. Zdobywał serca pań, korzystał z ich dóbr materialnych, a później porzucał. Jak widać, nie poprzestał na oszukiwaniu jedynie płci żeńskiej. Jego kolejnym celem, w którym upatrzył sobie finansowe zyski, był klub piłkarski, który stał się jednocześnie ofiarą manipulanta.

Jak podaje „polsatnews.pl”, omawianą sprawą zajęli się reporterzy programu „Interwencja”. Dotarli do jednego z byłych członków zarządu „Bałtyku Gdynia” – Tomasza Florka. Mężczyzna od wczesnej młodości był związany z klubem, jednak honorowy zrezygnował ze swojej posady, gdy dowiedział się o oszustwach Kamila Ż. Naciągacz sprytnie wkupił się w łaski władz klubu i perfidnie wykorzystał ich zaufanie, podając się za zięcia znanego biznesmana. Swoim zachowaniem nie wzbudzał żadnych wątpliwości, szczególnie, że rzeczywiście spotykał się z córką bogatego przedsiębiorcy, znał się na piłce nożnej i chętnie dzielił się z klubem finansami.

„Początkowo uwiarygadniał się gotówką, którą miał przy sobie. Tu 30 tys. zł, tu 50, jakieś pieniądze na wyjazd dla chłopaków po meczu. Piłkarze w pierwszym okresie też mu wierzyli. Nie mieli podstaw, by mu nie ufać. Rozmawiał z ich menadżerami, pokazywał, że zna się na futbolu” – zdradza Tomasz Florek.

1

Szastał pieniędzmi klubu. Po namowach Kamila Ż. „Bałtyk Gdynia” ściągnął pierwszoligowych piłkarzy

Gdy Kamil Ż. poczuł się w klubie już na tyle pewnie, by wdrażać w życie plan opracowany przez kilka wcześniejszych miesięcy, namówił działaczy na ściągnięcie ośmiu pierwszoligowych zawodników. Zaproponował wymianę składu i przedstawił strategię podwyższenia standardów rozgrywanych meczów, dzięki zdolnym graczom. Obiecywał, że pomoże zarządowi w finansach, ponieważ jego teść prowadzi dużą firmę. Deklaracje mężczyzny okazały się nieprawdziwe. Działanie Kamila doprowadziło do sporych zadłużeń klubu.

„Dzisiaj mamy tu biuro klubu, tam się mieszczą biura akademii piłkarskiej, a tutaj było jeszcze jedno pomieszzenie przez parę miesięcy. To, na które nas obecnie nie stać, które Kamil sobie zażyczył. Przydawało nam się, jak się siedziało, planowało. Powód, dla którego dzisiaj bym apelował o pomoc jest taki, by uchronić historię piłki nożnej przed zapomnieniem” – mówi Tomasz Florek.

2

Okazuje się, że Kamil Ż. inspirację na oszustwa mógł czerpać ze swojego stryja Jacka Ż, który przez wiele lat był trenerem drużyny piłkarskiej na Dolnym Śląsku. Mężczyzna również wpadł w spore kłopoty i wyłudzał pieniądze. W 2014 roku błagał znajomych o pomoc w sfinansowaniu Kamilowi zastrzyku, który miałby być jedynym lekarstwem na rzekomą ciężką chorobę bratanka. W ten sposób Jackowi Ż. udało się zdobyć aż 50 tysięcy złotych, które obiecywał zwrócić po wypłacie ubezpieczenia zdrowotnego.

„W 2014 r. przyszedł ze swoją mamą i płacząc, klękając mówił, że jego bratanek, czyli Kamil Ż., jest bardzo ciężko chory i potrzebuje na zastrzyk, który uratuje jego nogę” – twierdzi Katarzyna B., koleżanka z pracy Jacka Ż.

Jak widać, obaj mężczyźni w skuteczny sposób manipulują ludźmi i naciągają bliskich na spore sumy pieniędzy.

3

4

To również może Cię zainteresować: Duchy Na Boisku – Zadziwiające Nagrania Z Piłkarskiej Murawy

Zobacz także: Ania Lewandowska W Czwartym Miesiącu Ciąży! Zobacz, Jak Robert Lewandowski Poinformował O Tym Fanów

Berenika Olesińska