Antoni Pawlicki stracił pracę w TVP. Wszystko przez poglądy. O co chodzi

Ojciec Antoniego Pawlickiego jest związany z TVP od wielu lat. Brat i stryj mają poglądy zgodne z politykami Prawa i Sprawiedliwości. Aktor więc nie wyobraża sobie, by zasiąść z nimi przy jednym stole wigilijnym. Szczególnie po incydencie, który miał niedawno miejsce. Głośne wydarzenie – zatrzymanie przez Pawlickiego ciężarówki pro-life zostało wykorzystane w propagandowym materiale Telewizji Polskiej, a o aktorze zrobiono paszkwil.

W TVP pracowałem przy wielu produkcjach, od filmu „Katyń” Wajdy po bardzo popularny „Czas honoru”. Zagrałem też w „Jutro idziemy do kina” o pokoleniu Kolumbów, który TVP powtarza niemalże każdego 1 września. Ale od momentu zatrzymania ciężarówki nie dostałem już żadnych propozycji – żali się Antoni.

Pawlicki zdradził, jak wyglądały szczegóły zatrzymania ciężarówki.

Jesteśmy z żoną młodymi rodzicami, wszyscy nasi znajomi mają małe dzieci. Rodzicielstwo wiąże się z chorobami, powikłaniami, patologiami ciąży. Dlatego nazywanie kobiet, które dotykają powikłania, wady genetyczne, morderczyniami to jest skur***stwo. A te homobusy i ciężarówki pro-life to kolejne narzędzie, żeby antagonizować ludzi. Sama akcja trwała może dziesięć minut. Miałem świadomość, że łamię prawo drogowe, dlatego przyjąłem i zapłaciłem mandat.

Aktor nie wyobraża sobie tego, jak spędzi święta z podzieloną przez poglądy polityczne rodziną.

Będę siedział z częścią rodziny popierającą rząd, który ma krew na rękach, i nie wiem, jak to będzie wyglądało. Chyba będę unikał rozmów o polityce, ale trudno nie reagować, kiedy ktoś zacznie mówić. Zobaczymy.