Ich wspólne życie nie zawsze było sielanką. Agnieszka Fitkau-Perepeczko i jej mąż Marek Perepeczko przez długi czas żyli z dala od siebie.

Związek na odległość nie sprzyjał ich relacjom. Kiedy pojawiła się wreszcie nadzieja, że ich ich wspólne życie wreszcie się ułoży, los spłatał im okrutnego figla. Aktor zadzwonił do żony, powiedział, że jest bardzo zmęczony i, że zadzwoni później. To była ich ostatnia rozmowa.

Ostatni telefon

To był późny wieczór 16 listopada 2005 roku. Do Agnieszki Fitkau-Perepeczko zadzwonił jej mąż Marek. Jak podaje portal „Pomponik”, ich rozmowa nie trwała długo, bo aktor przyznał, że czuje się bardzo zmęczony, zdążył tylko żonie obiecać, że odezwie się później.

Później, jednak nigdy nie nadeszło, bo aktor niedługo po zakończeniu rozmowy zmarł na zawał serca. Od śmierci aktora mija 14 lat, jednak jego żona wciąż nie pogodziła się ze stratą ukochanego. „Ciągle go kocham. Słyszę jego kroki, czuję jego obecność” – przyznaje.

Historia jednej miłości

Agnieszka Fitkau i Marek Perepeczko poznali się w 1961 roku, kiedy oboje składali podanie o przyjęcie do warszawskiej s

zkoły teatralnej. W krótkiej rozmowie w dziekanacie ustalili, że powinni się spotkać, tyle że zapomnieli wyznaczyć miejsce i czas spotkania. Nie wymienili się ani adresami, ani numerami telefonów – nawet się sobie nie przedstawili.

To była miłość od pierwszego wejrzenia, choć Agnieszka po powrocie do domu uświadomiła sobie, że tak naprawdę nic nie wie o poznanym na uczelni chłopaku. Jak wspomina: „Przez kilka godzin ściskałam w dłoni mały zielony kamyk, który miał mi przynosić szczęście, modląc się, żeby los znów zetknął mnie z tym zabójczo przystojnym chłopakiem”.

Poszukiwania ukochanej

Marek nie zamierzał liczyć na szczęście i wziął sprawy w swoje ręce. Udało mu się przekonać pracujące w dziekanacie kobiety, żeby pozwoliły mu przejrzeć zdjęcia wszystkich dziewcząt, które aplikowały na uczelnię.

W stercie podań znalazł to należące do Agnieszki Fitkau, zapamiętał numer telefonu, jaki umieściła ona w swojej aplikacji i po prostu do niej zadzwonił. W jednym z wywiadów zażartował, że wmawiał Agnieszce, że jej numer mu się przyśnił.

Zielony kamień

Agnieszka wierzyła, że to ściskany w dłoni zielony kamień przyniósł jej szczęście, dlatego postanowiła się z nim nie rozstawać. Para pobrała się zaraz po zakończeniu studiów i nawet w tym wyjątkowym dniu, aktorka miała ze sobą swój zielony talizman.

O szczęście w miłości aktorka mogła być spokojna, jednak jej kariera aktorska wciąż nie mogła się rozkręcić. Marek grał praktycznie bez przerwy, ona nie. Postanowiła więc zmienić scenę na wybieg dla modelek. Nowe zajęcie przyniosło jej nie tylko satysfakcję, ale pozwoliło jej realizować pasję, jaką było podróżowanie.

Australia

Pod koniec lat 70. XX wieku Agnieszka Fitkau-Perepeczko wyjechała do Australii, gdzie miała reprezentować krajowe wyroby z wełny na targach mody. Zachwyciło ją nowe życie, z dala od dotkniętej kryzysem Polski.

Wiosną 1981 roku wysłała mężowi krótką wiadomość: „Przyjeżdżaj. Znalazłam dla nas raj na ziemi”. Na jego przyjazd przyszło jej czekać długie lata. W Polsce wprowadzono stan wojenny i Marek mógł jedynie marzyć o opuszczeniu kraju. Dzieliło ich tysiące kilometrów.

Wreszcie razem

Agnieszka, czekając na męża, pracowała jako fotograf, grywała też w australijskich serialach. Kupiła i wyremontowała dom w Melbourne. Jej mąż przyleciał do Australii dopiero w 1985 roku.

Aktor przyznawał w wywiadach, że mimo tego, że był znów z Agnieszką, nie czuł się dobrze w nowym środowisku, z dala od swoich przyjaciół, miejsc, które dobrze znał i kochał. W Australii wytrzymał 5 lat, po których postanowił się spakować i wrócić do kraju.

Z dala od siebie

Agnieszka została w Australii i znów ich małżeństwo musiało zmierzyć się dzielącą ich odległością. Po powrocie do kraju Marek Perepeczko odciął się od świata, przestał się spotkać ze znajomymi, odrzucał kolejne propozycje teatralne i filmowe.

Z czasem jednak wrócił do życia, objął stanowisko dyrektora Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Zdecydował się także zagrać rolę w filmie „Sara”, która jak sam wielokrotnie podkreślał „stworzył go na nowo”. Potem zagrał rolę komendanta w „13 posterunku”, a także wiele ról w tetrze.

Agnieszka znów w Polsce

Ich małżeństwo trwało nadal, choć nie wiadomo, jakby się zakończyło, gdyby nie niespodziewane pojawienie się w Polsce Agnieszki, która przyleciała do kraju na zaproszenie wydawcy jednego z pism.

Wróciła do kraju w 2001 roku i przeżyła niemały szok, widząc swojego ukochanego, który w niczym nie przypominał dawnego siebie. Przybyło mu całkiem sporo dodatkowych kilogramów. Agnieszka, która starała się prowadzić zdrowy tryb życia miała sporo pracy, by jak mówiła: „przywrócić go przynajmniej do przyzwoitych rozmiarów”.

Razem, a jednak osobno

Choć Agnieszka znów była w Polsce, nie znaczyło to, że mieszkali razem. Co prawda mieli wspólne mieszkanie w Warszawie, ale Marek Perepeczko pracował na co dzień w Częstochowie. Widywali się raz na kilka dni.

Byli małżeństwem przez 44 lata, wbrew „rozstaniom, zawirowaniom, życiowym zakrętom, nigdy nie przestali się kochać” ­– zapewniała aktorka.

To też może cię zainteresować: Wzruszający prezent Agnieszki Woźniak-Starak dla męża. Dziennikarka nie zdążyła podarować go Piotrowi.

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy dzisiaj: Lurel Griggs – nie ma już z nami najsłynniejszego dziecka świata! Bliscy dziewczynki nie ujawniają przyczyn!