Agata Młynarska od wielu lat żyje w przyjaźni z Ukrainkami, które zajmowały się jej domem i opiekowały się dziećmi. Dziś, w związku z wojną w Ukrainie, kobiety przeżywają dramat. Dziennikarka opowiada o ich płaczu i bezsilności.

Jak podaje magazyn „Viva!”, Agata Młynarska zwróciła uwagę na to, że od zawsze starała się pomóc przyjaciółkom ze Wschodu.

Alanka, Orysia, Maria, Julia – nasze ukochane, nieocenione, niezastąpione Panie z Ukrainy. Nasze matki, siostry. Rodzina. Bez nich nie wychowałabym dzieci, nie mogłabym pracować. Zawsze obecne, pomocne, serdeczne. Pilnujące porządku, znające na wylot nasze życie. Wspólnie sobie pomagałyśmy. Nigdy nie pracowały u mnie „na czarno”. Ich pobyt zawsze był legalny. Walczyłyśmy wspólnie o prawo pracy dla nich, o wizy, o pobyt. Nasz system nie dawał im poczucia bezpieczeństwa. Wiele razy czuły się przez to upokorzone – zaznacza na Instagramie.

Agata Młynarska/Yt

Syn jednej ze znajomych Ukrainek został powołany do wojska. Agata Młynarska rozmawiała z zaprzyjaźnioną kobietą przez telefon. Nie obyło się bez płaczu.

Wczoraj rozmawiałam z Orysią, jej syn, rówieśnik mojego, dostał powołanie do wojska. Płaczemy przez telefon, rozpacz i bezsilność, lęk i złość mieszają się w naszej rozmowie. Nie możemy się pozbierać. Alanka, która z pracy w Polsce utrzymuje całą rodzinę na Ukrainie, nie może wrócić do nas. Płacze w telefonie… Nie zostawi przecież chorej mamy, wnuków.

Agata Młynarska / YouTube: Portal Moja Figura

To również może Cię zainteresować: Polacy Mają Szansę Na Sporą Ulgę. Niestety Jest Jeden Haczyk. O Czym Mowa

Zobacz także: Bardzo Często Popełniamy Błędy, Które Negatywnie Wpływają Na Jakość Naszego Snu. Jednym Z Nich Jest Pozycja. Jak Nie Powinniśmy Spać