Z życia wzięte. Moi synowie zapomnieli, ile dla nich zrobiłam. Czuję się zraniona

Mam na imię Agnieszka. Chcę ci opowiedzieć o swoim nieszczęściu. To dla mnie takie trudne… Może kiedy ci powiem, będzie mi przynajmniej trochę łatwiej.

Mój mąż Lech zmarł, gdy nasi synowie byli jeszcze bardzo mali. Musiałam wychować ich sama.

To było bardzo trudne, ale mogłam ich rozwijać i uczyć. Moi synowie zostali lekarzami. Byłam z nich taka dumna. Byłam dumna, że uratują ludzi.

Teraz mam 78 lat. Mój najstarszy syn ma 51 lat, pracuje jako traumatolog. Najmłodszy syn ma 43 lata, jest utalentowanym chirurgiem. Gdy synowie nie byli po ślubie, obaj często do mnie przychodzili.

A potem, gdy się pożenili, zaczęli przychodzić coraz rzadziej. Rozumiem wszystko, ale nie możesz tego zrobić matce – całkowicie zapomnieć o niej.

Jestem już stara, bardzo trudno mi żyć samotnie. Zdrowie zawodzi, emerytura jest niewielka. Ale moje problemy i moje zdrowie wcale nie przeszkadzają moim synom. Jak to?

Rodzeństwo rzadko komunikuje się ze sobą. Kiedy ich pytam: dlaczego tak rzadko do mnie dzwonią i nie przychodzą do mnie, odpowiadają, że są bardzo zajęci.

A najgorsze jest to, że są pewni, że w ogóle nie powinni mi pomagać. A kto zatem powinien? Jeśli nie własne dzieci? Więc kto?

Czy zapomnieli, ile dla nich zrobiłam? Jak to jest możliwe? Wydaje mi się, że nie zasłużyłam na taką postawę swoich dzieci.

Ale jak mogę do nich dotrzeć, po prostu nie wiem! Może możesz dać mi jakąś dobrą radę? Rozmowa i pytanie nie pomaga. Może powinnam złożyć wniosek o alimenty? Po prostu nie wiem, co robić!

To też może cię zainteresować: Słowa Donalda Tuska wywołały burzę w internecie. Na byłego premiera spadła fala krytyki. O co chodzi

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Rząd przewiduje zmiany w naliczaniu składki zdrowotnej. Czy Polacy zapłacą więcej

O tym się mówi: Kiedy uczniowie będą mogli wrócić do szkół? Głos w sprawie zabrał minister edukacji Przemysław Czarnek